Tegoroczne lato choć zapowiadało się niezbyt ciekawie, było naprawdę słoneczne. Nie można
było narzekać na brak warunków do atrakcyjnego wypoczynku. Aura wręcz "nalegała” na wyprawę
nad pobliskie jeziora. Zwłaszcza w sierpniu, metr kwadratowy zacienionego miejsca był na
wagę złota. Nawiasem mówiąc: jestem pełen podziwu dla rolników, którzy w owym czasie ciężko
pracowali podczas żniw.
Ponoć wszystko w przyrodzie istnieje do końca, a wszystko co dobre szybko się kończy. Kres
tegorocznego lata nastąpił dość gwałtownie i niespodziewanie. W dość brutalny sposób miejsce
słonecznego lata zajęła wyjątkowo nieprzyjemna jesienno-zimowa aura. Niestety wygląda na to,
że na powiewy ciepłego wiatru przyjdzie nam poczekać do wiosny. Widok z okien nie przysparza
optymizmu, zachęca raczej do zorganizowania sobie czasu wolnego z pominięciem obcowania z
naturą. Szaro, buro, mokro – dla wielu z nas oznacza to lekkie przygnębienie zwane jesienną
depresją. Niestety ograniczona ilość promieni słonecznych sprawia, że nie wytwarzają się w
naszych mózgach endorfiny, które sprawiają, że człowiek czuje się szczęśliwy. Każdy ma swoje
sposoby na to, by nie poddać się aurze i rozbudzić w sobie namiastkę optymizmu. Sport jest
dobrą metodą na poprawienie sobie nastroju. Aktywność fizyczna z elementem rywalizacji to
coś co podnosi na duchu lepiej niż jakiekolwiek sztuczne substancje.
O ile obecna pora roku nie jest sama w sobie straszna, to przerażająca jest perspektywa jaką
roztacza. Nieuchronnie zbliża się zima. Najbardziej znienawidzony przeze mnie okres, w
którym żałuje że nie jestem "misiem" brunatnym. Samo wyjście na zewnątrz to wielkie wyzwanie,
potem przeważnie wielkie skrobanko i chwila zwątpienia czy auto nie odmówi posłuszeństwa...
Podróżowanie komunikacja publiczną jest alternatywą, lecz do przyjemnych nie należy.
Najpierw zacierając ręce by zapobiec odmrożeniom czekamy na przystanku, następnie powtarzamy
tę czynność w autobusie bo kierowca musi zaoszczędzić paliwo, a najlepszym na to sposobem
jest wyłączyć ogrzewanie.
Mało to wszystko optymistyczne, ale pamiętajmy że już za 8 miesięcy powinno się ocieplić.
Diego armandona