Środek lata, pogoda płata figle. Tak jakby kogoś w Polsce to dziwiło... Chwile deszczu
urozmaicają monotonię skwaru i totalnej suchoty. Spoglądam za okno i zastanawiam
się, czy bardziej patrzę, czy słucham. Odpowiedź przychodzi w mgnieniu oka. Crystal
Castles wydobywa się z głośników i ukierunkowuje mój tok myślenia.
"Crystal Castles?" - zapytacie...
Tak, Crystal Castles, czyli nietuzinkowe brzmienie, nieszablonowe podejście do rytmu
i góry innowacyjności. Elektroniczna muzyka z jednej strony przywołująca na myśl
czasy Commodore C64, z drugiej jednak poszerzająca muzyczne horyzonty o niezdobyte
dotąd tereny.
Zacznijmy jednak od początku...
Crystal Castles to pochodzący z Toronto duet muzyczny, składający się z multiinstrumentalisty
Ethana Katha oraz wokalistki Alice Glass. Do tej pory ma na swoim koncie jedną płytę
(Crystal Castles nagrana w 2008). Pierwszy utwór ze śpiewem Alice – "Alice Practice",
po opublikowaniu przez Ethana na MySpace (we wrześniu 2005), stał się hitem promującym
muzyków.
Nie jest z pewnością grupa Crystal Castles podrzędną kapelą z Nowej Wólki Podhalańskiej,
skoro jej utwór "Crime wave" wyświetlono na youtube już ponad 1 700 000 razy.
Dlaczego więc większość z nas do tej pory o Kryształowych Zamkach (ang. Crystal Castles)
nie słyszała? Nie interesujemy się taką muzyką - powiecie, nie mamy czasu na wyszukiwanie
w internecie jakiś dziwactw...
Czy oby na pewno? Czy nie przyłapaliście się nigdy na tym, że siadając do komputera
automatycznie, niemal bezwarunkowo, otwieracie stronę pudelka i pozbywacie się minut
dziesięciu, dwudziestu... godziny?
Nie o czas tu chyba chodzi. Z resztą dlaczego właściwie jesteśmy zmuszani do wyszukiwania
takich perełek? Dlaczego w mediach masowych ciągle słyszymy te same, po raz setny
odgrzewane kawałki?
Te pytania pozostawiam bez odpowiedzi. Na pocieszenie powiem jednak, że nie jest
aż tak źle. Crystal Castles usłyszałem bowiem przez przypadek, słuchając ogólnodostępnego
radia. Są więc ludzie znający się na muzyce, wyszukujący ciekawostki i chcący nam
je zaprezentować. Czasami wystarczy tylko uważnie rozejrzeć się dookoła.
Bywa często tak, że aby znaleźć perełkę, trzeba się trochę natrudzić. Zachęcam jednak
do poszukiwań. Jestem bowiem pewnien, że w zakamarkach popkultury kryją się niezapomniane
brzmnienia cicho nucące "Znajdź mnie, a nie pożałujesz...".
Na zakończenie zamieszczam próbkę wspomnianych Kryształowych Zamków. Życzę miłego słuchania.
Poszukiwacz